Kąpiel w temperaturze 0 st. Celsjusza? Czemu nie. Dla Morsów to żaden problem.

Większość z nas na samą myśl o zimowej kąpieli odczuwa gęsią skórkę. Dla morsów kąpiel zimą oczywiście na powietrzu – to żaden problem. Dla morsów taka kąpiel to przyjemność i sposób na sprawdzenie siebie.

Celem tych kąpieli jest utrzymanie ogólnej dobrej sprawności ciała i zdrowia, oraz dostosowanie organizmu do chłodnej pory roku. Największą zaletą tego zimowego sportu jest fakt, że uprawiać go może praktycznie każdy (wyjątkiem są osoby starsze, które odczuwają problemy z krążeniem lub inne poważne dolegliwości). A zacząć można naprawdę wcześnie, choć rozsądne dla dzieci wydają się kąpiele najwcześniej od dziesiątego roku życia. Chodzi o poznawanie swojego organizmu. Niektórzy kąpią się pół minuty, a inni dziesięć. Najważniejsza w morsowaniu jest systematyczność.

Morsowanie to po pierwsze zdrowie
. Cytując lekarzy, kąpiele morsowe można porównać do nowoczesnej, coraz częściej stosowanej (np. w leczeniu stwardnienia rozsianego) krioterapii. Intensywna rozgrzewka, a następnie zanurzenie na kilka minut w lodowatej wodze to bardzo silny bodziec termiczny, w wyniku którego dochodzi do skurczu powierzchniowych naczyń krwionośnych. Krew wycofuje się do naczyń położonych głębiej, poprawiając krążenie w wewnętrznych narządach i tkankach organizmu. Po wyjściu z wody i ponownej rozgrzewce dochodzi do reakcji odwrotnej – silnego ukrwienia skóry (staje się zaczerwieniona), stawów skokowych i kolanowych, kończyn górnych. W ten sposób poprawia się ich odżywienie i regeneracja. Zimowe kąpiele działają więc silnie bodźcowo wzmacniając odporność organizmu na chłód i wirusy.

Regularne zimne kąpiele obniżają poziom insuliny we krwi (co jest dobre dla serca), poprawiają działanie układu odpornościowego. Ludzie morsy zapadają na choroby górnych dróg oddechowych 40% rzadziej niż inni. Z wynikami tych badań zgadzają się członkowie klubów morsów.
Po wejściu do wody wydziela się między innymi hormon beta endorfiny. Działa na zasadzie morfiny, powoduje zmniejszenie bólu. Endorfiny są „hormonem szczęścia”. Wywołują błogostan, działają jak narkotyk. Zauważyłem też, że znikają dolegliwości związane ze zwyrodnieniami stawów i chorobami reumatycznymi. Po wyjściu z wody zakres ruchu stawów mocno się zwiększa. Taki stan utrzymuje się przez kilka godzin.

Morsowanie w morzu to także zabieg pielęgnujący urodę. Głównie panie wchodzą zimą do wody dla urody. Słona woda wygładza skórę, poprawia jej ukrwienie i nawilża. Działa też odprężająco, usuwa stres i zmęczenie, dlatego kąpiel w niej to cudowny relaks po ciężkim, stresującym dniu. Regularne kąpiele w słonej wodzie zaleca się też osobom, które mają kłopoty ze skórą – cierpią na różnego rodzaju schorzenia dermatologiczne i alergie.

Dłuższe (2-3 minutowe) pobyty w zimnej wodzie związane są z większym wydatkiem energetycznym, ponieważ organizm potrzebuje więcej energii, by utrzymać temperaturę ciała. Dlatego też w aktywnym sezonie można stracić około 5-ciu kilogramów na wadze. 

Przy zachowaniu podstawowych środków ostrożności jest to zdecydowanie jeden z bezpieczniejszych „sportów ekstremalnych”. Napewno bardziej niż base-jumpijg, skoki spadochronowe czy spływy kajakowe. Podstawowa sprawa to zdrowy rozsądek.

Ci, którzy już czują się przekonani i chcieliby spróbować sami, powinni skontaktować się z Bialskim Klubem Morsa który prężnie działa w naszym regionie.