Dzisiejszy świat nie istnieje bez portali społecznościowych. Nie wyobrażamy sobie życia bez Facebooka, Naszej Klasy czy Instagramu. Więc jak żyliśmy kilkanaście lat temu? Bo przecież żyliśmy.

Częściej wychodziliśmy z domu żeby spotkać się ze znajomymi. Nasze dzieci spędzały więcej czasu na świeżym powietrzu. Dzisiaj ten czas spędzają robiąc zdjęcia i wstawiając je do Internetu. Czekając z niecierpliwością czy ktoś ze znajomych skomentuje zdjęcie i w jaki sposób to zrobi. Wypatrując kciuka uniesionego w górę…lubię to!...Potem liczymy ile to osób polubiło nasze niezbyt mądre zdjęcie. Ale nieważne jak piszą, aby pisali i nazwiska nie przekręcili.
 
Ale czy my , dorośli, nie robimy tego samego? Niby mądrzejsi, ale jakże łasi na pochlebstwa. Robimy sobie zdjęcia z każdego wyjazdu, obojętnie czy krajowego czy zagranicznego. Lansujemy się dokładnie jak te dzieciaki, z wypiekami na twarzy licząc „lajki”. Ale czy taki portal służy tylko i wyłącznie do informowania znajomych co jedliśmy na obiad? To kopalnia wiedzy o ludziach. Jeżeli udostępniamy informacje dla ogółu liczmy się z tym, że każdy , dosłownie każdy zobaczy jak wygląda nasze życie. Gdzie pracujemy. Gdzie jeździmy na wakacje  i z kim. Jak mają na imiona nasze dzieci, psy i koty. Czy te informacje zebrane przez odpowiednich ludzi nie zaszkodzą nam przypadkiem? Czy nie zostaną wykorzystane do niecnych celów? I jeżeli te dane zostaną wykorzystane przez „head hunterów” i dzięki temu zmienimy prace na lepszą , to pół biedy. A co jeśli ugodzą w dość słabą psychikę dzisiejszych nastolatków?

Nie wiemy ile zła czai się w głowach ludzkich. Skłamała bym,  gdybym powiedziała ,że nie korzystam z takich portali. Więc i coś pozytywnego można z nich wyciągnąć. Powstają strony pomagające zwierzętom znaleźć dom. Zwierzaki same sobie nie pomogą. Mając po kilkadziesiąt znajomych na fb zwiększamy szanse na adopcję takiego czworonoga. Udostępniamy jego zdjęcie i bardzo szybko znajdujemy mu dom. W świecie bez tych portali było by to znacznie trudniejsze.

Klikamy  „udostępnij’ i za jednym zamachem powiadamiamy o tym wszystkich znajomych. A ile czasu by nam zajęło wysłanie smsa przez telefon, czy nie daj Boże chodzenie od znajomego do znajomego. Ale czy takie portale zastąpią nam spotkanie z realnym człowiekiem? Czy zaspokoją naszą ciekawość świata przez pryzmat komputera? Zapewne wśród czytelników będą zwolennicy , tak jak i przeciwnicy portali społecznościowych. To, w jaki sposób chcemy żyć, zależy tylko od nas. I czy będziemy używali do tego klawiszy komputera czy nie, pozostanie naszym  i tylko naszym wyborem.