Zimowe kąpiele w rzekach, jeziorach, w morzu z roku na rok mają coraz więcej zwolenników w całej Polsce. W naszym mieście od lat działa Bialski Klub Morsa, którego członkowie z uśmiechem zachęcają do morsowania.

Bialski Klub Morsa zrzesza pasjonatów zimnych kąpieli z Białej Podlaskiej i z Międzyrzeca. Ostatnio dołączyły do nich morsy z Piszczaca i Chotyłowa. Nie straszne są im minusowe temperatury. Wręcz odwrotnie, im zimniej tym przyjemniej. – Prawdę mówiąc mróz, gruby lód i dużo śniegu przyciąga większą liczbę chętnych, ale oczywiście sezon na morsowanie trwa od października do maja. – Prezes klubu, Piotr Stefaniuk morsuje cały sezon i przyznaje, że najprzyjemniej morsuje się gdy jest więcej ludzi. – Wtedy jest lepsza zabawa. – Prezes wie co mówi, bo kiedyś samotnie zażywał zimnych kąpieli. Później dołączyło do niego kilka osób, i tak z biegiem czasu liczba członków klubu zwiększała się. Obecnie, w najzimniejsze dni morsuje około 50 osób. Wciąż przybywają też nowi członkowie. – Najpierw przyjeżdżają żeby zobaczyć jak to wygląda, a kiedy okazuje się, że nie taki diabeł straszny, próbują. – śmieje się Stefaniuk. W tym sporcie nie ważny jest wiek i płeć. Właściwie każdy zdrowy człowiek może morsować. Rozpiętość wiekowa członków klubu to potwierdza. Są między nimi licealiści i emeryci. Wszyscy mówią to samo – morsowanie to wielka przyjemność. To za sprawą endorfin, które wydzielają się w człowieku po wyjściu z wody. – Dla wielu osób wejście do wody może być nieprzyjemne – zaznacza Stefaniuk, – za to wyjściu z wody towarzyszą niesamowite uczucia. Każdy odczuwa ogromną radość i szczęście. Dlatego, kto raz spróbował chce to powtórzyć, bo morsowanie uzależnia. – Nie tylko endorfiny są ważne. Kąpiele w zimnej wodzie uodporniają nasz organizm, ale żeby tak było trzeba przestrzegać pewnych zasad. Przed wejściem do wody dobrze jest się rozgrzać, dlatego wiele osób, tuż przed kąpielą biega. Na pewno należy wystrzegać się alkoholu. Trzeba też pamiętać, że pierwsze wejście do wody nie powinno być dłuższe niż 2 – 3 minuty. - Pierwsza minuta jest po to, by dać organizmowi czas na przyzwyczajenie się, a kolejne żeby po prostu pobyć w wodzie. – Stefaniuk przekonuje, że na początek to wystarcza. On sam i morsy, które uprawiają ten sport od lat, przebywają w wodzie do dziesięciu minut. Członkowie Bialskiego Klubu Morsa spotykają się w weekendy. Najczęściej kąpią się w Międzyrzecu, a od niedawna korzystają też z kąpieliska w Chotyłowie. Włączają się też w ogólnopolskie akcje. Tak było w grudniu 2015 roku. – Dokładnie 13 grudnia braliśmy udział w akcji bicia rekordu Guinnessa. W Okunince spotkały się morsy z Białej, Lublina, Chełma, Włodawy i Zamościa. Tego dnia w całej Polsce morsowało około 5800 osób. To była niesamowita impreza. – Stefaniuk dodaje, że wszyscy członkowie są otwarcie na różne ciekawe propozycje i interesuje ich nie tylko samo stanie w wodzie. W poprzednim sezonie podjęli się przepłynięcia sporego odcinka Krzny. Wielu śmiałków zmierzyło się wtedy z naszą rzeką. – Każdego kto chciałby przeżyć przygodę z morsowaniem, zapraszamy do nas. – Członkowie klubu, niezależnie od pogody, spotykają się w każdą niedzielę o ósmej rano pod Mc Donaldem. Stamtąd wyruszają do miejsca, w którym zażywają nie tylko kąpieli, ale też czerpią radość ze wspólnej zabawy.