Siedząc na kanapie i czytając książkę poczułam głód. Zajrzałam więc do lodówki w poszukiwaniu jakiegoś smakołyku. Oglądanie jej zawartości nie napawało mnie entuzjazmem. Wędlina, sery, jakaś sałatka… Pomyślałam, że zjadłabym coś lekkiego, łatwostrawnego bo zbliżała się noc. W mojej głowie wykiełkowała pewna myśl… Kiełki.

Pomysł mogłam zacząć realizować dnia następnego. Zaczęłam wiec od wyruszenia do sklepu ogrodniczego. Zakupiłam tam za kwotę 40 złotych kiełkownicę, czyli naczynie do kiełkowania. Rzecz prosta w obsłudze. Posiada trzy poziomy na których w jednym czasie możemy prowadzić hodowlę kiełek. Każdy poziom ma dziurkę odprowadzającą wodę, a na samym dolę znajduje się szalka, która tą wodę zbiera. Lucerna, fasola i rzeżucha Jedyną czynnością o której musimy pamiętać codziennie, to nawadnianie właśnie wodą tych poziomów. Obserwujemy przez kilka minut aż woda spłynie całkowicie, wtedy możemy ją wylać albo podlać nasze domowe kwiatki. Teraz wystarczy zaopatrzyć się w kiełki. Mamy ich duży wybór. Rzodkiewka, rzeżucha, kiełki soi, fasoli, brokułu. Lucerna, kapusta i wiele innych o, których sama nie miałam pojęcia. Zaczynajmy więc: wysypujemy kiełki na kiełkownicę, zalewamy wodą, czekamy aż spłynie, odlewamy, zakrywamy i czekamy 3, 4 dni aż pokryje się pachnącym dywanem witamin. Kiełki to nasiona, które zawierają minerały i białka. Są bogatsze w cenne składniki niż rośliny suche. Osoby jedzące kiełki mają zdrowsze serce, skórę, nerwy i mózg. Największą jednak ich zaletą jest duża zawartość enzymów, dzięki którym lepiej trawimy pokarmy. Minęły dni oczekiwania i zbieramy żniwo. Kiełkowy las płuczemy z resztek łupin na sitku i mamy gotowy produkt do spożycia. Kiełki możemy jeść na kanapce, z białym serem. Wyśmienite są jako dodatek do sałatek z brokułu, kukurydzy czy zup. Możemy dodawać je do mięs, gulaszu i makaronu. Ja lubię zjeść chleb z masłem i kiełkami rzodkiewki ,które są lekko pikantne w smaku. Dla wielbicieli delikatności polecam kiełki pszenicy, lucerny albo soczewicy. Nie pozostało nic innego tylko wrócić do czytanej książki …albo książka może poczekać, a ja zajmę się kanapką…